© 2009 - 2020 Liga Biblijna w Polsce Polityka prywatności | Polityka cookies
realizacja medox.pl

Warto!O zniechęceniu, które o mało nas nie zatrzymało.
Minęło już 10 lat, odkąd rozpoczęliśmy pionierską służbę misyjną w Wyszkowie. Pracę zaczęliśmy zupełnie od zera, z daleka od rodziny i przyjaciół, pełni wiary i determinacji z myślą, że po kilku latach zbudujemy wielki kościół. Takie były nasze marzenia.

Czas nieubłaganie płynął, wydawać by się mogło na naszą niekorzyść. Organizowaliśmy mnóstwo przeróżnych ewangelizacji, modliliśmy się i pościliśmy. Jednak oczy nasze nie oglądały masowych nawróceń, których oczekiwaliśmy. I chociaż w życiu osobistym otrzymywaliśmy wiele konkretnych odpowiedzi i doświadczaliśmy wielu cudów ze strony Boga, to jednak kościół nie rozwijał się w tempie, jakiego się spodziewaliśmy. Z czasem zaczęliśmy wspólnie z Krzysztofem zadawać sobie pytania; m.in. o co w tym wszystkim chodzi, czego Bóg od nas oczekuje?

Czy jesteśmy takimi letniakami, którym Bóg nie chce pobłogosławić? Wchodziliśmy w umysły innych wierzących, którzy obserwują naszą pracę misyjną i ogarniało nas uczucie wstydu i zażenowania, na myśl o tym, kto i co może o nas pomyśleć. Jakimiż to nieudacznikami jesteśmy. Tak właśnie myślałam. Wydawało nam się, że my ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, biorąc pod uwagę nasze niedoskonałości, a reszta należy do Boga.

Były chwile, kiedy mój mąż powątpiewał w swoje powołanie a ja zamiast go wspierać, przytakiwałam, że pewnie ma rację. Choć przeżywaliśmy duchowe rozterki, to jednak wiedzieliśmy, że jesteśmy w woli Bożej. Zdaliśmy sobie sprawę, że gdyby nas tu nie było, nie byłoby też tych kilkunastu nawróconych dusz, które kochamy.

W między czasie staliśmy się rodzina zastępczą dla trojga dzieci (mając dwójkę swoich). W sierpniu ubiegłego roku okazało się, że nasz przysposobiony 11-letni Dominik ma rozsiany proces nowotworowy mózgu. Jednym słowem przeszliśmy gehennę. Żadnych pozytywnych rokowań ze strony lekarzy. I znowu w głowie pojawiły się pytania. Jednak nie ośmieliłam się zadawać ich Bogu, lecz sobie. Jak Panie mam się modlić, abyś wysłuchał? Jakich słów użyć by przemówić do Ciebie? Dominik jest w połowie procesu leczenia i wbrew diagnozom choroba powoli się wycofuje.

Dzisiaj wiemy, że to doświadczanie jest od Pana. Wiemy, że każde doświadczenie poniekąd pochodzi od Boga.

Całe nasze życie przewartościowaliśmy. Choroba Dominika pokazała nam, że tak naprawdę to liczy się tylko miłość i służba bliźnim.

Przestaliśmy przejmować się tak bardzo ciągle jeszcze „małymi początkami.” Zaczynamy rozumieć, że nie najważniejsze jest to, co myślą o nas ludzie, ale ważna jest nasza wierność w służbie dla Chrystusa.

Kiedy przychodzi zniechęcenie, odrzucamy je natychmiast. Nie chcemy i nie wolno nam trwać w tym stanie, ponieważ do niczego dobrego to nie prowadzi.

Chcielibyśmy, drodzy Misjonarze i Przyjaciele, zainspirować Was do wytrwałości w służbie budowania Ciała Chrystusowego. Czasem rzeczywiście jest trudno, wiatr w oczy wieje i pioruny biją, choć nie ma burzy, ale WARTO kontynuować słuszne dzieło. WARTO chociażby dla jednego, by stanąć przed Panem i nie wstydzić się, że zrezygnowaliśmy, że zabrakło nam wytrwałości. Pragniemy jednocześnie prosić Was o modlitwę za nas i naszą służbę.

Dorota żona Krzysztofa

Liga Biblijna w Polsce
Aleja Warszawska 352
39-400 Tarnobrzeg

Podaruj teraz

Konto misyjne
PLN: Santander 59 1090 2750 0000 0001 3413 8560
EU: Santander PL 43 1090 2750 0000 0001 3413 8460
GBP: Santander PL 89 1090 2750 0000 0001 3413 8505
USD: Santander PL 31 1090 2750 0000 0001 3413 8482
SWIFT: SCFBPLPWXXX

© 2009 - 2020 Liga Biblijna w Polsce Polityka prywatności | Polityka cookies
realizacja medox.pl