© 2009 - 2020 Liga Biblijna w Polsce Polityka prywatności | Polityka cookies
realizacja medox.pl

altRadom/Chennai (Indie)
Wielu ludzi, gdy mówi o swoim nawróceniu i opowiada historię swojego życia, mówi o tym jak to oni wybrali Jezusa, jak to oni przyjęli Go do swojego serca. Moja historia to jednak zupełnie coś innego. To Jezus stanął na drodze mojego życia, to On zapragnął uratować mnie od śmierci a ja nie miałem wyboru. To, że Go pokochałem było wynikiem tego, że On pierwszy ukochał mnie.

Mam na imię Szymon, na drugie Piotr i w chwili obecnej mam 20 lat, pochodzę z Radomia. Gdy miałem 13 lat moi rodzice po raz pierwszy zabrali mnie do kościoła innego niż katolicki, co było konsekwencją ich nawrócenia. Trafiłem w otoczenie ludzi, wśród których wcale nie chciałem być.

Mój świat i przyjaciele byli na zewnątrz. Byłem sportowcem i trenowałem piłkę nożną. Chodziłem na pierwsze dyskoteki i parapetówki. Chrześcijanie? To nie dla mnie. Ja byłem lepszy – mówiłem. Od zawsze moim największym pragnieniem było to, żeby ludzie mnie akceptowali. Chciałem, by mówili: "Szymon, jesteś świetny gość, chcę być twoim kumplem". By zaimponować koledze, już w wieku 6 lat zapaliłem pierwszego papierosa. Zacząłem kraść w sklepach, po kryjomu zabierałem pieniądze matce, paliłem fajki, marihuanę, brałem narkotyki, żeby lepiej grać na turnieju piłkarskim, piłem alkohol. Nie dziwi, że nastolatek taki jak ja siedział i męczył się na nabożeństwie, słuchając „bzdur” o Bogu. O Jezusie wiedziałem wiele. Wiedziałem, że umarł na krzyżu za moje grzechy, że ktokolwiek w niego wierzy ma wieczne życie, znałem przeróżne historie z Biblii, ale co z tego. W mojej głowie miałem pustą przestrzeń, a wszystkie te słowa nie miały sensu. Ja chciałem się bawić, chciałem kłamać, robić to, co mi się podoba i nie czułem się z tym jakoś źle.

Mój ojciec tak bardzo pragnął, abym poznał Jezusa, że zmusił mnie do chodzenia do kościoła. Rozpoczął też ze mną studium biblijne w oparciu o Projekt Filip Ligi Biblijnej. Polegało ono na cotygodniowym czytaniu 3 rozdziałów Ewangelii Jana i odpowiadaniu na przygotowane do tekstu pytania. Pamiętam, że zawsze pytał: modliłeś się do Pana? Czy rozmawiałeś z Nim? Czy czytałeś dzisiaj Biblię? Moje odpowiedzi zawsze były pozytywne, choć było to perfidne kłamstwo. Patrząc mu głęboko w oczy mogłem ze spokojem powiedzieć, że czytałem, że modliłem się… Chciałem mieć święty spokój!

Pewnego dnia zapytał mnie znowu: – Szymon, czy czytałeś dzisiaj Pismo Święte? – Tak, odpowiedziałem. Jednak tego wieczoru coś mną ruszyło. Zacząłem analizować. Kolejny raz skłamałem, mam wolny wieczór, nic nie robię, mam czas. Więc wziąłem Biblię do ręki, poszedłem do swojego pokoju, zamknąłem drzwi, położyłem się na łóżku i otworzyłem Boże Słowo. Wiele razy może słyszałeś ludzi, którzy opowiadają, że słyszeli mówiący do nich głos Boga. Ja miałem to samo. Tylko, że ja wtedy czytałem słowa Jezusa, który przemawiał do Żydów, ale tak naprawdę były to słowa skierowane do mnie: Rzekł do nich Jezus: "Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja, bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie. Kto z was udowodni Mi grzech? Jeżeli prawdę mówię, dlaczego Mi nie wierzycie? Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy, dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście". Ewangelia Jana 8,42-47.

Gdy Jezus przyszedł do mnie tego dnia i wypowiedział te słowa, czułem, że były to słowa prawdy. Zadawałem sobie pytania: Dlaczego chcę nadal robić te wszystkie złe rzeczy? Dlaczego nie rozumiem znaczenia słów? Dlaczego kłamię? Miałem jedną odpowiedź: Moim ojcem jest diabeł i dlatego nie kocham Jezusa. To była niezwykła chwila, Jezus pokazał mi prawdę i to, kim jestem. Stałem się nagle taki mały. W jednej chwili wyobraziłem sobie, co mnie czeka i to, gdzie znajdę się po śmierci. Byłem przerażony. Duch Święty przekonał mnie o moim grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. Wizja piekła przeraziła mnie do tego stopnia, że jeszcze tej nocy wyznałem Bogu moje grzechy. Płakałem. Nie chciałem, żeby diabeł był moim ojcem. Wręcz przeciwnie, chciałem Boga, chciałem należeć do Niego.

Następnego ranka, gdy wstałem, byłem nowym stworzeniem. Już nie chciałem kłamać, już nie chciałem chodzić i pić z kolegami, nie chciałem palić papierosów. Ale niestety jeszcze wiele rzeczy pozostało. Przez jakieś pierwsze 3 lata ukrywałem to, że jestem chrześcijaninem. Chciałem być akceptowany. Jeżeli myślisz, że się wstydziłem Boga, odpowiem: tak, wstydziłem się. Miałem problemy z grzechami i wiele razy upadałem. Trafiłem do 3-cioligowego Klubu Piłkarskiego w Radomiu, gdzie zacząłem zarabiać dobre pieniądze. Kupiłem samochód, w szatni zaczęło się picie alkoholu. Potem były dyskoteki, dziewczyny... Odwróciłem się od Boga. Unikałem coraz częściej Kościoła i zmagałem się z grzechem oraz poczuciem winy. Wpadłem w depresję.

Latem 2010 roku Jezus jeszcze raz uratował moje życie. Zerwałem kontrakt z klubem i wyjechałem na Ukrainę do Szkoły Misyjnej. Była to najtrudniejsza decyzja mojego życia, którą w zasadzie podjąłem nie ja, ale sam Bóg. Jeszcze jadąc w samochodzie, w drodze na Ukrainę, zastanawiałem się "Co ja zrobiłem??". Jednak tam, w Odessie, Bóg przez Swoje Słowo zaczął zmieniać moje myślenie. Te 3 miesiące, to był chyba najbardziej intensywny czas poznawania Boga i Jego Słowa. Bóg zmienił moje życie, przyciągnął mnie do siebie, a ja oddałem mu siebie całkowicie i nie żałuję tego.

W chwili, gdy piszę te słowa, jestem w Indiach w mieście Chennai (dawniej Madras) na trzymiesięcznej praktyce misyjnej. Patrzę i obserwuję jak Bóg zmienia ludzi. Uczestniczę w nauczaniu i głoszeniu Ewangelii, także poprzez sport. Kiedy gramy mecze piłkarskie, to nie mogę się doczekać przerwy, aby podzielić się z uczestnikami moim świadectwem i przekazać im Dobrą Nowinę o zbawieniu, dostępnym dla każdego, kto wierzy w Jezusa. On uratował mnie od przepaści, od moich zgubnych marzeń i pragnień po raz drugi. Dziękuję Mu za to z całego serca. Kocham GO.

Szymon Piotr

Liga Biblijna w Polsce
Aleja Warszawska 352
39-400 Tarnobrzeg

Podaruj teraz

Konto misyjne
PLN: Santander 59 1090 2750 0000 0001 3413 8560
EU: Santander PL 43 1090 2750 0000 0001 3413 8460
GBP: Santander PL 89 1090 2750 0000 0001 3413 8505
USD: Santander PL 31 1090 2750 0000 0001 3413 8482
SWIFT: SCFBPLPWXXX

© 2009 - 2020 Liga Biblijna w Polsce Polityka prywatności | Polityka cookies
realizacja medox.pl