© 2009 - 2020 Liga Biblijna w Polsce Polityka prywatności | Polityka cookies
realizacja medox.pl

altBył koniec listopada. Na zakończenie dnia, który w ogóle nie zapowiadał się na owocny, jeśli chodzi o głoszenie Ewangelii, wręcz przeciwnie, był pełen niepowodzeń i trudności, wracałem ze spuszczoną głową do domu. Po drodze postanowiłem wejść do sklepu i kupić coś do jedzenia. Po wyjściu nagle zobaczyłem chłopaka, który stał niedaleko i widząc, że się zatrzymałem ruszył w moją stronę.

Pomyślałem: „Boże, jeśli podejdzie, jakiekolwiek są jego intencje, proszę, daj mi mądrość, abym umiał mu opowiedzieć o Tobie i uratować go od piekła”. Na jego twarzy zobaczyłem zagubienie i smutek. Był alkoholikiem, co potwierdziła jego prośba o 2 zł na piwo. Nie mogę dać ci pieniędzy o które prosisz – odpowiedziałem – ale chcę ci dać coś o wiele bardziej wartościowego, wolność w Jezusie. Był zaskoczony, ale i zainteresowany, więc dałem mu traktat z ewangelią i namiarem na siebie, a potem pomodliłem się o niego. Dzień okazał się nie być zmarnowanym.

Niedługo potem Dominik – bo tak ma na imię ten chłopak – zadzwonił z prośbą: „Moja mama i znajoma są teraz ze mną w pokoju i chcą cię poznać. Czy możemy się spotkać?” Umówiliśmy się na konkretny termin. Mieliśmy spotkać się w mieście, a potem razem pójść do jego domu. Dominik wyszedł po mnie, ale w tym samym czasie dostał telefoniczną informację, że jednak nie będziemy mogli się spotkać. Do jego mamy niespodziewanie przyjechał starszy syn, w dodatku pijany i potrzebna była interwencja policji. Spotkanie trzeba przełożyć na inny termin. Przykra sytuacja, ale jak potrafiłem postarałem się pocieszyć mamę, uspokoić i zapewnić o modlitwie. Widziałem w tym ogromny sprzeciw złego, co jeszcze bardziej mnie zachęciło do walki o tą rodzinę. W modlitwę o nich zaangażowałem wiele osób m.in. ze zboru w Ostrowie. Następne spotkanie odbyło się bez przeszkód.

Danuta opowiedziała mi o swoim bólu i cierpieniu, samotności i odrzuceniu. Poznałem historię jej syna, który zmarł w młodym wieku. Za każdym razem, gdy o nim mówiła zanosiła się płaczem. Widziałem też w niej wiele żalu i nieprzebaczenia. W obliczu jej problemów, tak po ludzku, nie byłem w stanie nic poradzić ani powiedzieć. Jednak Pan Bóg jest wielki i ma moc zmienić życie człowieka, bo jest żywym Bogiem. Pomodliliśmy się razem i chwilę po pożegnaniu i wyjściu dostałem od niej SMS w którym napisała, że nasze spotkanie dało jej więcej niż 20 lat spotykania się ze Świadkami Jehowy, więcej niż całe życie chodzenia do kościoła.

Na następnym spotkaniu, które odbyło się niedługo potem, była już Wioletta – znajoma Danuty. Razem rozważaliśmy te fragmenty Słowa Bożego, które wzbudzały ich wiarę. Spędziliśmy przy tym ok. 3 godzin, bo obie kobiety miały ciągle pytania i niesamowity głód poznania Jezusa. Nie udawało mi się skończyć spotkania pomimo kilku prób. Nagle zza ściany wyszedł mąż Danuty (z którym pozostają w separacji). Przepędził mnie i Wiolettę z domu przeklinając i wyzywając przy tym od najgorszych. Kiedy tylko wyszliśmy i wsiedliśmy do jej samochodu, nagle pojawił kolejny problem. Pijany Dominik, bardzo agresywny i jakby w amoku, jakby opętany – zaczął ją wyzywać, a mi grozić pobiciem. Oczywiście stanąłem mu na drodze i zacząłem się modlić. Nigdy nie uznawałem siłowych rozwiązań za dobre. Podniósł pięść, ale zaraz ją opuścił i chwycił mnie za ubranie. W tym momencie jakby go coś
oparzyło, więc natychmiast mnie puścił i przestraszony odszedł. Później, przy następnym spotkaniu twierdził, że ani nie rozumiał swojego zachowania, ani tej mocy, która go powstrzymała przed najgorszym. Dlatego pokutował z tego i innych grzechów. Tego samego wieczoru Wioletta wyznała grzechy Bogu i oddała Panu Jezusowi swoje życie.

Ten dzień pokazał mi w niesamowity sposób moc Bożą i łaskę, którą ma dla zgubionych ludzi. W przejmująco autentyczny sposób oddają to słowa samej Danuty: „Moje życie przez prawie 50 lat, składało się z bólu, upokorzeń, złamanych obietnic, a przede wszystkim bez oparcia w kimś, komu mogłabym na tyle zaufać, by powierzyć moje myśli i to, co czuję – moje serce, tak prawdziwie. Byłam skrzywdzona, czułam ogromną pustkę, nienawiść i straszny ból. W lutym 2011 roku umarł mój syn. Miał 31 lat. Ogarnęła mnie rozpacz i tak ogromny smutek i żal, że zachorowałam na depresję. Byłam sama, bez wsparcia – tylko ja i straszny ból, który rozrywał mi serce i duszę. I ta doskwierająca samotność.

Pewnego dnia, kilka tygodni temu spotkałam Miłosza. Pytałam go o to, co stało się z moim synem, również o wiele innych spraw dotyczących Biblii, których nie rozumiałam. Do tej pory ciągle szukałam czegoś lub kogoś, kto mi pomoże zrozumieć, jaki jest sens życia. Przy pomocy przewodnika Odkryj Życie mogę powiedzieć, że dzisiaj już poznałam Jezusa, Jego bezgraniczną miłość i poświęcenie. Mogę tylko rzec: Uwielbiam Pana i niech Jego Imię będzie wysławiane, bo On jest ponad wszystko. Rozpromienił moje serce, płacz zamienił w radość, a nienawiść w przebaczenie. Chwała Mu, bo wypełnił moje serce miłością, wlał we mnie spokój. Dzisiaj już wiem, dla mnie najpiękniejszym darem od życia było poznanie Jezusa, bo On wypełnił pustkę w moim życiu. Wiem, że Jezus dostrzegł mnie, gdy cierpiałam ból i pomógł mi go pokonać. Kocham Go i uwielbiam”.

W międzyczasie do spotkań dołączył 11-letni synek Danuty – Wojtuś. On też wyznaje, że kocha Pana Jezusa i chce wzrastać. Kiedyś powiedział, że pewnej nocy nawet obudził się i kilka godzin modlił, a potem mimo tego wstał wyspany i miał dobry dzień z Bogiem.

Warto dodać, że od czasu pierwszego spotkania Danuta ani razu nie płakała, choć do tej pory robiła to codziennie. Więcej – została wyrwana z depresji i nieprzebaczenia. Wioletta natomiast poprawiła swoje relacje z mężem, odnalazła Prawdę, której szukała, a Wojtuś pokochał Jezusa i bardzo ucieszył się z paczki Gwiazdkowej Niespodzianki. Nawet w tak małej sprawie Bóg jest wierny, bo znalazł w niej rzeczy, o których marzył.

Ze względu na przeciwności ze strony męża Danuty musieliśmy poszukać innego miejsca na spotkania. Udało nam się znaleźć pomieszczenie w przyszkolnej bursie i niedawno mieliśmy tam pierwsze spotkanie. Tym razem był z nami również Piotr Stępniak z Łukaszem, swoim synem i innymi osobami z ostrowieckiego zboru, które mają na sercu misję w Ostrzeszowie i wspierają ją modlitwą. Dalej odkrywamy razem Boże Słowo przy pomocy zeszytów z serii Odkrycia i poznajemy Boga coraz bardziej.

Misjonarz z Ostrzeszowa, Miłosz.

 

Fragment wiersza napisanego przez Danutę.

Nie znam człowieka tego
Lecz poruszył moje serce
W Jego glosie coś ciepłego
Co pokrzepia mnie w rozterce

Kilka słów, prawd o Jezusie
Kilka słów: „modlimy się za was”
A jakby Ktoś w moja dusze
Tchnął błogi spokój – może już czas

Od słów tych kilku serce zadrżało
Od słów niewidzialnych tak jak On
A jednak serce zakołatało
Może to Jezus czeka za mgłą

Może wyciąga rękę w mą stronę
Do człowieka takiego jak ja
Mego serca bramy są otworzone
By przyjmować prawdę każdego dnia

Miłosz jest jednym z kilku misjonarzy, którzy we współpracy z Ligą Biblijną zakładają aktualnie nowe zbory w naszym kraju. Ich służba jest możliwa dzięki wsparciu i modlitwom wierzących ludzi. tutaj. Jeśli chciałbyś wspierać służbę Miłosza lub innych misjonarzy więcej informacji znajdzies tutaj.

Liga Biblijna w Polsce
Aleja Warszawska 352
39-400 Tarnobrzeg

Podaruj teraz

Konto misyjne
PLN: Santander 59 1090 2750 0000 0001 3413 8560
EU: Santander PL 43 1090 2750 0000 0001 3413 8460
GBP: Santander PL 89 1090 2750 0000 0001 3413 8505
USD: Santander PL 31 1090 2750 0000 0001 3413 8482
SWIFT: SCFBPLPWXXX

© 2009 - 2020 Liga Biblijna w Polsce Polityka prywatności | Polityka cookies
realizacja medox.pl